Wpadłam w wielki popłoch, gdy w pierwszych dniach stycznia zobaczyłam niemal dwudziestoosobową kolejkę do kasy w jednym z dużych sklepów sportowych. Szybka analiza sytuacji- coś rozdają, okazyjnie sprzedają, sklep zamykają, może też tam powinnam już stać?  Pani z punktu obsługi klienta uświadomiła mi , że ta ilość ludzi to  efekt postanowień noworocznych.
Hmmm… postanowienia urzeczywistniamy np. kupując karnet do siłowni, wzbogacając zaopatrzenie szafy w kolejne  stroje sportowe, rzucając palenie. Często tego zapału wystarcza jedynie na paręnaście dni, tygodni, czy miesięcy. Konfrontacja postanowień z rzeczywistością i naszym brakiem silnej woli bywa zabójcza. Przerażeni i nieco zasmuceni własną postawą szukamy… motywacji. Podpytujemy o nią wujka Google, sąsiadki, koleżankę, a bywa, że oczekujemy odpowiedzi od własnego, lepszego „ja”. W moim przypadku pytać nikogo nie musiałam i motywacja przyszła sama. Pewnej niedzieli pochłaniałam pyszny, rodzinny obiad w większym gronie , już miałam podsuwać talerz po dokładkę, i padły takie oto słowa: „Marta, tobie już dokładki nie proponuję.”  Byłam bardzo zaskoczona, ale zaraz potem pomyślałam „Ja ci jeszcze pokażę!”. Pokonywałam kolejne kilometry przez następne miesiące, a w głowie wciąż dźwięczały mi powyższe słowa. Zostałam zmotywowana na tyle, że zrzuciłam zbędny balast  i śmiało mogłam sobie pozwolić na małe co nieco. O tak!

W świecie MAXI

Ostatnimi czasy zauważyć można tendencję ogarniającą prawie każdą dziedzinę naszego życia. Jest to dążenie do wersji maxi, xxl, powiększonej, wzbogaconej itp. Począwszy od np. produktów spożywczych. Opakowanie oznaczone hasłami „40 % więcej”, „2w1” cieszą się dużym...
Read More

Kenijski luz

Podczas jednego z ostatnich treningów z cyklu „Aktywuj się w maratonie” Trener na zakończenie życzył nam, abyśmy biegali z kenijskim luzem. Trudno było mi określić, co mógł mieć na myśli. Postanowiłam  zgłębić temat.   Kenijczycy (ogólnie rzecz biorąc...
Read More

Opowieść biegowego Buta

16 tygodni wcześniej. Krysia ostatnio częściej zakładała na nogi trampki, gdy wychodziła na plotki do koleżanki, albo szpilki na 56 randkę, która to miała być kolejnym nowym początkiem w relacjach damsko-męskich. Ja- but biegowy zajmowałem kolejne miejsce w szeregu....
Read More

Być kibicem trudna sprawa

Podczas ostatniego Herbalife Ironman w Gdyni wcieliłam się w rolę kibica. Jak się okazało stany emocjonalne towarzyszące dopingowaniu zawodników są bardzo zbliżone do tych, których doświadczamy po przekroczeniu linii mety będąc zawodnikami. Jeśli nie jeszcze większe…...
Read More

Jeszcze jedno kółeczko …

    Wpadłam w wielki popłoch, gdy w pierwszych dniach stycznia zobaczyłam niemal dwudziestoosobową kolejkę do kasy w jednym z dużych sklepów sportowych. Szybka analiza sytuacji- coś rozdają, okazyjnie sprzedają, sklep zamykają, może też tam powinnam już stać?  Pani z...
Read More

Rowerowe love, czyli daleko mi do triathlonisty

Test test test test test

ZOSTAW KOMENTARZ TUTAJ:

Read More

    Gdy na zewnątrz szaro i buro, a jedyne, o czym marzymy to ciepły koc, książka lub dobry film, jeszcze trudniej zmotywować się do założenia biegowych butów. I tak czasem potrafię wychodzić na trening godzinę lub dwie- zawsze znajdzie się coś jeszcze do zrobienia. Zazwyczaj wtedy szczyptę motywacji przynoszą własne dzieci: czterolatka po raz 34728 przychodzi poskarżyć na swojego siedmioletniego brata, który to zaraz potem oświadcza, że życie jest niesprawiedliwe i  bez sensu. Czyż może być w takiej sytuacji coś wspanialszego niż godzina na świeżym powietrzu, gdy możesz nałożyć słuchawki i posłuchać ulubionej muzyki?? Odliczam kolejne minuty i kilometry, bo przecież „minimum dycha musi być”. Czasem kusi żeby przebiegając koło domu jednak już skończyć, ale wtedy z reguły analizuję całodzienny jadłospis. Uświadamiam sobie, że chyba o te parę kostek czekolady i 7 łyżeczek masła orzechowego było dziś za dużo. Nie ma litości, kolejne kółko trzeba przebiec. Nogi czasem ledwo ciągnę za sobą, ale przypominam sobie, że w szafie leży para najmodniejszych spodni, które kupiłam 2 dni temu na wyprzedaży. To nic, że ciut za ciasne- były mi przeznaczone i na pewno je jeszcze założę. Nie ma wymówki, kolejne kółko przede mną. Nieświadomie z pomocą przychodzi też spotkany pod drzwiami domu znajomy lub sąsiad, który ze szczerym podziwem pozdrawia, gdy już niemal mam kończyć trening. Zupełnie nie wypada wtedy się zatrzymać. Nie ma wyjścia, kolejne kółko trzeba przebiec.
Jeśli chcemy wytrwać w naszych postanowieniach potrzebna jest motywacja. Skuteczna będzie jedynie taka, którą znajdziemy… my sami. Nikt nie może nas lepiej zachęcić do pracy nad sobą niż… my sami. Czasem wystarczy się dobrze rozejrzeć dookoła siebie i poszukać takich powodów, aby wyjść pobiegać, pójść na basen czy odkurzyć ciężarki.

Tekst: Marta Marczuk
Rysunek: Paweł Marcinko

ZOSTAW KOMENTARZ TUTAJ: