16 tygodni wcześniej.
Krysia ostatnio częściej zakładała na nogi trampki, gdy wychodziła na plotki do koleżanki, albo szpilki na 56 randkę, która to miała być kolejnym nowym początkiem w relacjach damsko-męskich. Ja- but biegowy zajmowałem kolejne miejsce w szeregu. Dane mi było zwiedzać nadmorski deptak w sobotnie poranki, czasem też błotniste leśne ścieżki w środowe wieczory. Krysia nigdzie się nie spieszyła, truchtała powoli, a moja podeszwa rwała się do sprintu. Ze złości i frustracji mogłem jedynie pokazać język szybszym ode mnie kolegom. Niespodziewany pomysł mojej żywicielki dał mi nadzieję na zmiany!! Kryśka biegnie maraton! Z jednej strony to może być niezła przygoda. Z drugiej strony bałem się o moją misternie rzeźbioną podeszwę, bałem się zedrzeć nos, albo dziur od tych złośliwych paluchów, które już tyle razy próbowały przebić moją siateczkę. Taki kilometraż to nie byle co! E tam.. a może to takie babskie gadanie i słomiany zapał? Szybko zapomni.

4 tygodnie wcześniej.
Uparło się babsko i koniec! Deszcz, śnieg, mróz, błoto, wiosenny deszcz- nic nie było w stanie jej powstrzymać przed kolejnym treningiem. Ledwo wytrzymywałem tę pocącą się stopę. Jakby tego było mało trampki i szpilki obrażone były śmiertelnie, bo poszły w odstawkę i nie było do kogo języka strzępić. Pozostało mi robić dobrą minę do złej gry i dawać z siebie wszystko, choć potem i tak mówią, że nogi niosą, Hej, hej!! A Buty to co?! Mało tego! Uczestniczyłem w jakichś propagandowych wykładach, w których to znawcy opowiadali jak to maraton wygrywa się głową. Dobre sobie. But, co najwyżej można wymienić. Tak to mój trud sprowadzono do parteru.

Dzień startu.
W okolicy linii startu widziałem samych znajomych. Część z nich widywałem na treningach. Tych, co szczególnie zadzierali nosa sobie zapamiętałem. Już ja im dziś pokażę, tzn. Krycha pokaże, a ja jej w tym pomogę. Tuż przed wystrzałem przypominałem sobie każdą dziurę, nierówności i wystające krawężniki. Całe szczęście chip tym razem zamontowany był w numerze startowym. Mało kto wie, ale chipy, to przemądrzałe bestie. Nic tylko wciąż analizują tempo, liczą i podają służbom. Konfidenci. Czasem nie mogę się przebić przez ten bełkot i przypomnieć stopie, żeby lądowała śródstopiu, a palce i piętę zostawiła w spokoju, bo w końcu łydka się wścieknie. A jak ta się wścieknie i stanie jak wryta, to po biegu. Kolejne kilometry mijały w równym tempie. Widziałem koleżanki i kolegów z najwyższej półki. Były też egzemplarze nieco znoszone, jak ja. To wcale nie znaczy, że gorsze. Jak to mówi Krycha ”stary, ale jary”. I choć przypuszczalnie nie odnosiło się to do mnie, mogłem przynajmniej żywić nadzieję na jeszcze co najmniej 1 tys. kilometrów wspólnego biegu. Krycha początkowo oddychała spokojnie i miarowo, w rytm nadawanego przeze mnie tempa. Z czasem zaczęła sapać i mówić o jakiejś ścianie. Hmm.. kto jak kto, ale ja pierwszy natknąłbym się na takową, więc nie wiedziałem, o czym ona mówi. Nie warto zagłębiać się czasem w damskie wywody. Skupiłem się na swoim zadaniu, a lekko nie było. Na punktach odżywczych nie raz oblewano mnie wodą, izotonikami, czasem skapnęła odrobina żelu, która nieprzyjemnie sklejała sznurówki. Asfalt niemiłosiernie w samo południe nagrzewał się i bezlitośnie palił mnie „do żywego”. Krysia na ostatnich kilometrach człapała tak, że nosem równałem po podłożu. W oddali zobaczyłem linię mety. Czyżbym naprawdę miał zostać Butem maratończykiem? Krysia łyknęła żel, którym i mi się oberwało, ale to nic- najważniejsze, że ruszyliśmy do biegu, wręcz sprinterskiego biegu. Musi się udać i uda, bo jestem nie byle kim – Biegowym Butem!!!

Jeszcze jedno kółeczko …

    Wpadłam w wielki popłoch, gdy w pierwszych dniach stycznia zobaczyłam niemal dwudziestoosobową kolejkę do kasy w jednym z dużych sklepów sportowych. Szybka analiza sytuacji- coś rozdają, okazyjnie sprzedają, sklep zamykają, może też tam powinnam już stać?  Pani z...
Read More

W świecie MAXI

Ostatnimi czasy zauważyć można tendencję ogarniającą prawie każdą dziedzinę naszego życia. Jest to dążenie do wersji maxi, xxl, powiększonej, wzbogaconej itp. Począwszy od np. produktów spożywczych. Opakowanie oznaczone hasłami „40 % więcej”, „2w1” cieszą się dużym...
Read More

Być kibicem trudna sprawa

Podczas ostatniego Herbalife Ironman w Gdyni wcieliłam się w rolę kibica. Jak się okazało stany emocjonalne towarzyszące dopingowaniu zawodników są bardzo zbliżone do tych, których doświadczamy po przekroczeniu linii mety będąc zawodnikami. Jeśli nie jeszcze większe…...
Read More

Nie myli się ten, co nic nie robi…

Jeszcze nie ostygły emocje po pierwszym półmaratonie w Gdyni, a już Internet zalała fala krytyki dotycząca organizacji biegu. Pojawiły się zarzuty dotyczące zaopatrzenie punktów odżywczych, sprawności ich funkcjonowania, długich kolejek do depozytu i grawerowania...
Read More

Kenijski luz

Podczas jednego z ostatnich treningów z cyklu „Aktywuj się w maratonie” Trener na zakończenie życzył nam, abyśmy biegali z kenijskim luzem. Trudno było mi określić, co mógł mieć na myśli. Postanowiłam  zgłębić temat.   Kenijczycy (ogólnie rzecz biorąc...
Read More

Opowieść biegowego Buta

16 tygodni wcześniej. Krysia ostatnio częściej zakładała na nogi trampki, gdy wychodziła na plotki do koleżanki, albo szpilki na 56 randkę, która to miała być kolejnym nowym początkiem w relacjach damsko-męskich. Ja- but biegowy zajmowałem kolejne miejsce w szeregu....
Read More

Ubrania do zadań specjalnych

Magda M. o tym jak przystosować ubrania dla potrzeb biegaczy.

ZOSTAW KOMENTARZ TUTAJ:

Read More

Rowerowe love, czyli daleko mi do triathlonisty

Test test test test test

ZOSTAW KOMENTARZ TUTAJ:

Read More

ZOSTAW KOMENTARZ TUTAJ: