Trener.lokalny: Jak i kiedy powstała Wasza grupa?
Bartosz Łowicki: Początki były dość trudne. Dwukrotnie w ciągu kilku miesięcy porzucałem pomysł ruszenia z grupą, bo po prostu był niewielki odzew. Po kilku wiadomościach od osób zainteresowanych podjąłem kolejną próbę w grudniu 2014 roku i w końcu zaskoczyło. Pora niezbyt sprzyjająca bieganiu, więc spotykaliśmy się w 5-6 osób, ale z czasem grupa zaczęła się powiększać i teraz można naliczyć 25-30 osób regularnie się pojawiających. Jak na takie małe miasto to chyba całkiem niezły wynik.

T.L: Każdy może uczestniczyć w waszych spotkaniach, bez względu na stopień zaawansowania?
B.Ł.: Jeśli ktoś jest w stanie poradzić sobie z dziesięcioma kilometrami to nie ma żadnych przeszkód, żeby do nas nie dołączyć. Tempo staramy się utrzymywać w miarę spokojne, a podczas całej trasy zaliczamy cztery krótkie przerwy na zebranie się w grupę, i po prostu żeby dać chwilę oddechu osobom, które nie mają zbyt długiego stażu w bieganiu.

T.L: Czy macie konkretny plan treningowy, który realizujecie podczas swoich spotkań? Jak wyglądają Wasze treningi?
B.Ł.: Poniedziałkowe spotkania traktujemy bardzo rekreacyjnie, więc o żadnym konkretnym planie nie ma mowy. Jedyny plan jaki obowiązuje to dobrze się bawić podczas naszej stałej trasy, która liczy niecałe 10 kilometrów. Spotykamy się o 19:00, ruszamy pięć minut później żeby dać szansę spóźnialskim, a w trakcie biegu po prostu wymieniamy się spostrzeżeniami z minionego weekendu, jeśli gdzieś startowaliśmy lub zajmujemy się zupełnie innymi tematami. To taki relaks po niezbyt lubianym przez wszystkich poniedziałku.

T.L: Ostatnio „Pruszcz Biega” przeżył drobną rewolucję-macie nowe koszulki. Jesteście dzięki nim bardziej rozpoznawalni? Czy jako „Pruszcz Biega” startujecie w zawodach?
B.Ł.: Koszulki mogliśmy nabyć dzięki środkom od miasta Pruszcz Gdański, firmy Janisz, a także Banku Spółdzielczego, za co bardzo dziękujemy. Co prawda kolor koszulek miał być nieco inny, ale małe niedociągnięcie wyszło nam chyba na dobre, bo w takim kolorze nie często widuje się biegaczy. Oczywiście, jako Pruszcz Biega, startujemy w różnych okolicznych zawodach. W ostatnim czasie byliśmy w Skórczu, biegamy na Parkrunach, naszą koszulkę można było zobaczyć także podczas GoToHell czy dosłownie przed momentem w TUT.

T.L: Koszulki to nie jedyna zmiana. Postanowiliście mieć cel w swoim bieganiu. Możecie opowiedzieć coś więcej o akcji „Kilometry Pomocy”? Dla kogo zbieracie fundusze? Czy tylko członkowie „Pruszcz Biega” mogą w niej uczestniczyć? Jako dołączyć, jak pomóc?
B.Ł.: Z inicjatywą akcji wyszedł Szymon Zander, pruszczański radny, który należy do naszej grupy. Bieganie samo w sobie jest fajne, ale zawsze można znaleźć jakiś dodatkowy bodziec. My zdecydowaliśmy się pomagać. Dużą rolę odgrywa tu też Krzysztof Janisz, właściciel Grupy Janisz, który postanowił sfinansować sprzęt dla Arka jeśli wybiegamy odpowiednią ilość kilometrów. Zasada jest prosta, 1km = 1gr, a nas interesuje kwota 7000zł, czyli przed nami 700 000km. A kim jest Arek? Ma 22 lata, waży ponad 100 kg. Jest mieszkańcem Pruszcza Gdańskiego, jest też upośledzony umysłowo w stopniu głębokim z kalectwami sprzężonymi. Arek niestety nie chodzi, najczęściej siedzi w pozycji dogodnej-ustalonej. Nasz bohater jest zależny od rodziny, w domu może liczyć z trudem na pomoc swojej mamy, która też jest już osobą starszą, chorowitą. Na domiar złego, tata Arka również jest osobą niepełnosprawną. Aby rodzicom Arka ułatwić opiekę nad nim chcemy wybiegane fundusze przeznaczyć na domowy podnośnik służący do przenoszenia z łóżka na wózek, do wanny czy po prostu na podłogę. To na pewno będzie duże ułatwienie dla rodziny. A kto może pomóc? Wszyscy, którzy biegają, chodzą z kijkami, spacerują czy jeżdżą na rolkach. Potrzebne są tylko chęci i aplikacja Endomondo na telefon lub zegarek umożliwiający zapis treningu. Wystarczy dołączyć do rywalizacji https://www.endomondo.com/challenges/29519989 i razem z nami zbierać kilometry, bez względu na to, w którym zakamarku Polski przebywamy. Liczymy, że akcja będzie miała pozytywny odzew od całej aktywnej społeczności, a jeśli zakończy się sukcesem to na pewno będziemy chcieli zrobić jeszcze więcej dobrego poprzez bieganie. Zatem zbieramy kilometry, razem dla Arka.

T.L: Co Was wyróżnia na tle wielu grup biegowych, które obecnie powstają. Czym możecie zachęcić biegaczy, aby do Was dołączyli?
B.Ł: Można powiedzieć, że grupa jak każda inna. Choć na dobrą sprawę jesteśmy dwiema oficjalnymi grupami – Pruszcz Biega i Straszyn Biega. W poniedziałki spotykamy się w Pruszczu, w środy w Straszynie, a w obu tych miejscach można zobaczyć praktycznie te same twarze. Zdajemy sobie sprawę, że dla niektórych osób 10 kilometrów to może być za dużo, ewentualnie nasze tempo może odstraszać, więc wraz z początkiem sierpnia wychodzimy z inicjatywą dla takich osób. Również o 19, z tego samego miejsca co grupa biegowa, będą ruszać także osoby chodzące z kijkami lub takie, które chcą zaliczyć szybszy spacer. 5 kilometrów w miłym towarzystwie to może być dobra zachęta, żeby zacząć swoją przygodę. Jeśli taka forma spotkań się przyjmie, zamierzamy ją kontynuować w następnych tygodniach.

 

Gdzie i kiedy trenujecie? Gdzie szukać informacji o waszych spotkaniach?
Spotykamy się przy Al. Waląga, przy „kulkach”, w każdy poniedziałek o 19:00. Informacje o spotkaniu pojawia się zawsze na fanpage’u Pruszcz Biega (https://web.facebook.com/PruszczBiega/).

 

T.L: Tekst: Trener.Lokany
Zdjęcia: Paweł Marcinko

ZOSTAW KOMENTARZ TUTAJ: