Ostatnimi czasy zauważyć można tendencję ogarniającą prawie każdą dziedzinę naszego życia. Jest to dążenie do wersji maxi, xxl, powiększonej, wzbogaconej itp. Począwszy od np. produktów spożywczych. Opakowanie oznaczone hasłami „40 % więcej”, „2w1” cieszą się dużym powodzeniem. W sklepach ogłaszane są tygodnie tzw. opakowań rodzinnych. Nie zastanawiamy się, czy faktycznie dana rzecz jest nam potrzebna w takiej ilości. Poczucie chęci posiadania jest silniejsze. To, że ilość nie współgra z jakością, to już zupełnie inna sprawa. Znane sieci restauracji (choć to kontrowersyjna nazwa, zdecydowanie naginająca znaczenie tego słowa w moim rozumieniu) z żywnością typu fast food chwalą się zestawami w wersji Big, które oczywiście również można jeszcze powiększyć, co z czasem przekłada się na odzież w adekwatnym rozdziale.

Wzbogacane w dodatkowe udogodnienia są wyposażenia aut. Sklepy ze sprzętem organizują wyprzedaże totalne, weekendy mega niskich cen. W trakcie ich trwania możemy kupić np. telefony, które mają być smart (często bardziej niż ich właściciele), a funkcja wykonywania i odbierania połączeń schodzi zupełnie na drugi plan. Nabywamy telewizory, przy których wnoszeniu pomaga nam połowa sąsiadów z klatki schodowej.

Świat maxi dotyczy również naszego biegowego podwórka. Zegarek do biegania z funkcją odmierzania dystansu, czy pulsometrem to dla wielu jest już za mało. Pal licho, że jest zwykłym amatorem, który nigdy nie skorzysta z wirtualnego partnera, odliczania interwałów, obliczania okrążeń na stadionie, ustalania stref tętna itp. Ważne jest to, że posiada. Gdy czytam opisy butów mam wrażenie, że ich wygoda to tylko dodatek do niezliczonej ilości innych zalet, których nie sposób tu powtórzyć. Patrząc babskim okiem stwierdzam, że dany but jest ładny lub nie, a po kilku treningach mogę także wysnuć wniosek, czy są komfortowe. Odzież nie tylko chroni przed wiatrem, deszczem, ale odprowadza wilgoć, ma funkcję termoregulacji itp.

 

Być kibicem trudna sprawa

Podczas ostatniego Herbalife Ironman w Gdyni wcieliłam się w rolę kibica. Jak się okazało stany...
CZYTAJ WIĘCEJ ...

Nie myli się ten, co nic nie robi…

Jeszcze nie ostygły emocje po pierwszym półmaratonie w Gdyni, a już Internet zalała fala krytyki...
CZYTAJ WIĘCEJ ...

Rowerowe love, czyli daleko mi do triathlonisty

Test test test test test

ZOSTAW KOMENTARZ TUTAJ:

CZYTAJ WIĘCEJ ...

Opowieść biegowego Buta

16 tygodni wcześniej. Krysia ostatnio częściej zakładała na nogi trampki, gdy wychodziła na plotki...
CZYTAJ WIĘCEJ ...

Kenijski luz

Podczas jednego z ostatnich treningów z cyklu „Aktywuj się w maratonie” Trener na zakończenie...
CZYTAJ WIĘCEJ ...

W świecie MAXI

Ostatnimi czasy zauważyć można tendencję ogarniającą prawie każdą dziedzinę naszego życia. Jest to...
CZYTAJ WIĘCEJ ...

Ubrania do zadań specjalnych

Magda M. o tym jak przystosować ubrania dla potrzeb biegaczy.

ZOSTAW KOMENTARZ TUTAJ:

CZYTAJ WIĘCEJ ...

Jeszcze jedno kółeczko …

    Wpadłam w wielki popłoch, gdy w pierwszych dniach stycznia zobaczyłam niemal dwudziestoosobową...
CZYTAJ WIĘCEJ ...

Jak grzyby po deszczu pojawiają się zawody, których dystanse liczone są w dziesiątkach kilometrów, z licznymi przeszkodami, ziejącymi potworami bagiennymi, drutami kolczastymi. Klasyczna „dyszka” po asfalcie, czy leśnym dukcie to za mało. Wciąż chcemy więcej, mocniej, dłużej. Coraz większym powodzeniem cieszą się biegi w wersji „hard”. Oprócz biegacza możemy stać się Harpaganem, Rzeźnikiem czy Spartanem. Uczestniczymy w biegach na biegunie, pustyni, wysokich górach i dżunglach. Apetyty rośnie w miarę jedzenia, lubimy stawiać przed sobą nowe cele i wyzwania. Pytanie, gdzie możemy się jeszcze sprawdzić? Czego spróbować?

I chyba jak we wszystkim trzeba znaleźć złoty środek. Myślę, że tą granicą jest moment, do którego czerpiemy z biegania radość i przyjemność, co zdaje się możemy uznać, że jest jego pierwotną pochodną. Dopóki towarzystwo biegaczy będzie wartością samą w sobie, a nie tylko dodatkiem do inteligentnego zegarka, czy butów z kontrolą trakcji i absorpcją wstrząsów. Dopóki wciąż mamy do czynienia z pasją, a nie tylko z chęcią pokazania się.
W świecie maxi paradoksalnie pewne jest to, że spódniczka w wersji mini będzie wciąż bardzo atrakcyjna

ZOSTAW KOMENTARZ TUTAJ: